Blog > Komentarze do wpisu
Sto odcieni bieli

Książkę poleciła i pożyczyła mi koleżanka. I dobrze zrobiła, bo „Sto odcieni bieli” Preethi Nair wciągnęła mnie na dobre. A na dodatek to tak przyjemna i lekka lektura, że bez problemów można ją  czytać w autobusie.

Lubię książki, w których się gotuje, z których stron bije zapach przypraw i potraw. Nie znam wszystkich dań opisanych w tej powieści, ale wierzę, że potrawy mogą wpływać na nastrój, łagodzić i pocieszać. Lubię jeść rękami - to bardzo zmysłowe doznanie, zmieniające odbiór potrawy. Jedzenie sztućcami nie daje tak intensywnych odczuć.

„Sto odcieni bieli” to opowieść o młodej Hindusce. Nalini wyjeżdża do Londynu do męża. Zajmuje się prowadzeniem domu i wychowywaniem dwójki dzieci, Mai i Saćina. Nie potrafi odnaleźć się w nowym środowisku, a także nie bardzo ma na to ochotę. Ale pewnego dnia mąż ją porzuca i Nalini bez znajomości angielskiego, bez wykształcenia i pracy musi sobie poradzić w kraju, którego nie rozumie. Musi sobie także poradzić z Mają — nie potrafi znaleźć wspólnego języka z córką.

Książka to historia matki i córki, w tle przewija się także historia babki i innych kobiet pojawiających się w otoczeniu Nalini. To opowieść o konflikcie, nieporozumieniu, tajemnicy i wybaczaniu. Powieść jest napisana prostym językiem, narracja zmienia się z rozdziału na rozdział, prowadzona jest raz z punktu widzenia Nalini, a raz z punktu widzenia Mai. Poznajemy historię kobiet, kłamstwa, które tkają, aby ochronić swoją rodzinę, trudną drogę do poznawania prawdy i wybaczenia.

Historia opowiedziana jest bezpretensjonalnie i bez moralizatorstwa. Kilka zdań zapadło mi w pamięć, nabrałam ochoty na hinduskie jedzenie i kolejną powieść Preethi Nair.

Preethi Nair, Sto odcieni bieli, Muza 2004

środa, 16 grudnia 2009, magda.koziarek

Polecane wpisy

  • Do dzieła

    Postanowiłam podziałać trochę także na tej stronie. Co prawda czasu ciągle nie mam za wiele, ale co tam. Skoro daję radę czytać, to może dam radę także pisać. N

  • Wiosenne lenistwo

    Staram się pracować nad sobą, ale od kiedy przyszła wiosna, nic mi się nie chce. A najbardziej nie chce mi się pisać. Stosik książek wartych zrecenzowania rośni

  • Plaża Muszli, Marie Hermanson

    Jako dziecko często wyobrażałam sobie, że porywają mnie trolle lub olbrzymy. Czasami efektem takich rojeń były nocne koszmary — niektóre z ich pamiętam do