Blog > Komentarze do wpisu
Śnieg, Orhan Pamuk

Przeczytałam Śnieg Orhana Pamuka. Co prawda w ramach Projektu Nobliści planowałam przeczytać inne książki, ale Śnieg wpadł mi w ręce w bibliotece. Pomyślałam: co szkodzi spróbować?

To dziwna książka. Najpierw nie mogłam się od niej oderwać. Przeczytałam 200 stron właściwie na jednym oddechu, potem nie mogłam do niej wrócić, ale ciągle o niej myślałam. To trudna lektura, czasami nużąca, czasami trzeba przebijać się przez nią jak przez zaspy. Ale jednocześnie jest w niej jakiś czar, pozostały po niej chwile zachwytu, tak jak wtedy, gdy patrzy się na pojedynczy, wspaniały i kunsztowny płatek śniegu. Może po prostu Pamuk próbował zawrzeć w tej książce zbyt wiele? — bo jest ona i o współczesnej Turcji, i o problemie religii w państwie laickim, i o emigracji, i o tworzeniu, i o wyobcowaniu, i o namiętności, i...

Akcja Śniegu dzieje się zimą w miasteczku Kars. Bohaterem jest poeta Ka, emigrant, mieszkający we Frankfurcie. Przyjechał do Turcji na pogrzeb matki i skorzystał z pretekstu, by wybrać się do Karsu. W tym mieście mieszka jego piękna koleżanka z lat szkolnych, Ipek, która niedawno rozwiodła się z mężem. Ka ma nadzieję, że zostanie ona jego żoną i wyjedzie z nim do Niemiec. Pada śnieg — cały czas pada śnieg i miasteczko zostaje odcięte od świata: nikt nie może z niego wyjechać i nikt nie może do niego przybyć. Obok siebie zamknięci są ateiści, islamiści, studenci, żołnierze, ludzie zapatrzeni w Europę i kultywujący tradycję, wiele różnych postaci o sprzecznych celach. To zderzenie różnych wizji Turcji. Napięcie wzrasta i ciągle pada śnieg. A Ka snuje się po mieście i rozmawia, rozmawia: z pobożnymi muzułmanami, z dziewczynami, które odmawiają zdjęcia chust, z uczniami szkoły koranicznej, z terrorystą Granatowym. Jest jednocześnie swój i obcy, pogardzany i szanowany. Jako dziennikarz i przybysz ze świata, z którym trzeba się liczyć, znajduje się w centrum zdarzeń. Jedna z grup wykorzystuje zamknięcie Karsu i wywołuje coś w rodzaju powstania w obronie laickości państwa. Dochodzi o zamieszek, giną ludzie. Ka jest w środku zdarzeń, wszystkim potrzebny jest świadek, który ich wysłucha i poniesie dalej ich przesłanie.

Historię Ka relacjonuje jego przyjaciel Orhan. Przybył on do Karsu wiele lat po Ka, aby odnaleźć tom wierszy zmarłego przyjaciela. Wierszy, które powstały w zamkniętym mieście, po wielu latach milczenia i niemocy twórczej. Orhan próbuje chodzić ścieżkami Ka, odkrywać jego myśli i zamiary. W jakiś sposób to także opowieść o Orhanie i o jego próbie dochodzenia do prawdy.

Nie wiem, czy mogę tę książkę komukolwiek polecić. Warto jednak się z nią zmierzyć, choćby po to, by sprawdzić, jak Pamuk wykorzystał stary motyw zamkniętego miasta. To bardzo polityczna i przegadana książka. Ciągle czeka się na coś, co musi nadejść i nie nadchodzi. Moim zdaniem, warto spróbować się z nią zmierzyć, by usłyszeć, jak pada śnieg: miękki, piękny, otulający, złowrogi, groźny śnieg.

środa, 10 lutego 2010, karotka_czyta

Polecane wpisy

  • Do dzieła

    Postanowiłam podziałać trochę także na tej stronie. Co prawda czasu ciągle nie mam za wiele, ale co tam. Skoro daję radę czytać, to może dam radę także pisać. N

  • Wiosenne lenistwo

    Staram się pracować nad sobą, ale od kiedy przyszła wiosna, nic mi się nie chce. A najbardziej nie chce mi się pisać. Stosik książek wartych zrecenzowania rośni

  • Plaża Muszli, Marie Hermanson

    Jako dziecko często wyobrażałam sobie, że porywają mnie trolle lub olbrzymy. Czasami efektem takich rojeń były nocne koszmary — niektóre z ich pamiętam do