Blog > Komentarze do wpisu
Szczelina, Doris Lessing

To moje pierwsze spotkanie z prozą Doris Lessing. I raczej nie będzie ostatnie, bo na półce czeka jeszcze książka „O kotach”.

„Szczelina” to coś w rodzaju Księgi Rodzaju napisanej z perspektywy kobiet. Rzymski senator u schyłku swych dni postanawia spisać prawdziwą historię rodzaju ludzkiego na podstawie starożytnych materiałów,  których nie udało się opracować wielu historykom. Dokumenty te świadczą bowiem o tym, iż pierwszymi istotami na ziemi nie byli mężczyźni, lecz kobiety, Szczeliny, stworzenia z morza, zapładniane przez fale i księżyc, bierne, nieruchawe i nieciekawe świata istniejącego poza jaskiniami i plażą. Życie Szczelin płynie ciągle tak samo przez wieki, aż do chwili, gdy jedna z nich rodzi dziecko wyglądające inaczej niż wszystkie: Potwora. Narodził się pierwszy chłopiec, lecz Szczeliny były tak przerażone, że go zabiły. Chłopców (Potworów, Tryskaczy) rodziło się jednak coraz więcej. Kobiety wynosiły je olbrzymim orłom na pożarcie, okazało się jednak, że ptaki nie rozszarpują niemowląt, tylko przenoszą je na drugą stronę gór, do doliny otoczonej lasem, gdzie opiekuje się nimi łania.

Przetrwanie Potworów zmienia życie kobiet: z czasem obie grupy stają się od siebie coraz bardziej zależne, kobiety zaczynają rozumieć, że nie będzie dzieci bez udziału mężczyzn.

Doris Lessing pokpiwa sobie ze stereotypów. Ironicznie opisuje zarówno bierność kobiet, jak i niedojrzałość mężczyzn. Pokazuje, że obie grupy były zdolne do okrucieństwa i nienawiści. A także że są sobie potrzebne. Mężczyźni byli potrzebni kobietom, żeby wyrwać je z letargu, pokazać inne możliwości i przysporzyć kłopotów.

Mężczyźni opisani są dość serdecznie. Autorka stara się pokazać, że na początku nie zetknęli się z miłością, lecz z okrucieństwem. Ich pradawna historia może być uzasadnieniem mitów o mężczyznach - synach orła i łani. W powieści pojawia się także próba określenia, kiedy „prawdziwa” historia o kobiecych początkach ludzkości zaczęła być zmieniana na męską modłę.

Przeczytałam tę książkę z zainteresowaniem, choć dużo lepiej czytało mi się początek niż końcowe fragmenty. Nie jestem pewna, czy kobiety są w niej pokazane od lepszej strony niż mężczyźni. Obydwu płciom dostało się za schematyczne zachowania i bezmyślne powielanie wpojonych przed wiekami zachowań (niestety wygląda na to, że ewolucja to listek figowy ukrywający nasze pierwotne instynkty). Bardzo podobało mi się przeplecenie dwóch historii: Rzymianina próbującego zrekonstruować przeszłość i Szczelin-Potworów. Doris Lessing w ciekawy sposób pokazuje ewolucję - jako powstawanie myśli, pojawianie się nowych skojarzeń i rozpoznawanie siebie w świecie. Warto przeczytać tę książkę, choć czasami jest naprawdę brutalna.

poniedziałek, 22 lutego 2010, karotka_czyta

Polecane wpisy

  • Do dzieła

    Postanowiłam podziałać trochę także na tej stronie. Co prawda czasu ciągle nie mam za wiele, ale co tam. Skoro daję radę czytać, to może dam radę także pisać. N

  • Wiosenne lenistwo

    Staram się pracować nad sobą, ale od kiedy przyszła wiosna, nic mi się nie chce. A najbardziej nie chce mi się pisać. Stosik książek wartych zrecenzowania rośni

  • Plaża Muszli, Marie Hermanson

    Jako dziecko często wyobrażałam sobie, że porywają mnie trolle lub olbrzymy. Czasami efektem takich rojeń były nocne koszmary — niektóre z ich pamiętam do